Pracowałem na średniej wielkości farmie w Stanach. Zaraz po wycieleniu szef kazał mi podawać 5 cm oksytocyny domięśniowo. Mówił, że to pomaga oddać łożysko. Przyznam że przez 8 miesięcy mojej pracy nie wypadła żadna macica.
gringo napisał/a:
Jaki był procent zatrzymań łożysk na tej fermie ? Uważam, że oksytocyna nie załatwi błędów żywieniowych i to zbyt drastyczny środek. Zdecydowanie nie. Lepszy jest Uterotonic, ale niestety już go nie ma... Tzn nie ma dla bydła, dla koni owszem ;-)
Ja ostatnio dostałem, ale czym się różni Uterotonic dla koni od preparatu dla bydła?
Witam.
Ciężko mi powiedzieć jaki był procent zatrzymań łożysk w stadzie. W tym okresie nie analizowałem tego. Nie pamiętam jednak aby zatrzymania łożyska były tam dużym problemem.
PS. Na owej farmie oksytocyna była też często używana podczas doju. Niektóre krowy się do niej przyzwyczaiły. Nosiły żółte opaski na nogach. Jak taka krowa wchodziła na udojnię to trzeba jej było dać zastrzyk z oksytocyny w żyłę mleczną. Po 20-30 sekundach mleko pojawiało się w kolektorze. Nie pamiętam już teraz dawki. Jak była wariatka, to dostawała zastrzyk w mięsień.