| Autor |
Reanimacja cielaka |
~zoot Użytkownik
|
| Dodane dnia 31 styczeń 2010 |
|
|
Ostatnio wycieliłem dużego byczka, poród był okropny. Po wycieleniu cielak nie oddychał, jednak jego serce biło. Na początku podnieśliśmy go za nogi do góry. Potem po zatkaniu pyska i jednej dziurki od nosa dmuchnąłem kilka razy do płuc. Płyny wyleciały z cielaka, jednak jego serce już nie biło. Cała akcja trwała ok. 10 minut.
Czy macie jakieś dobre patenty na reanimację cielaków? |
|
| Autor |
RE: Reanimacja cielaka |
~pawel88xx Użytkownik
|
| Dodane dnia 01 marzec 2010 |
|
|
|
Jeżeli chodzi o przywrócenie czynności życiowych cielaczka to powinno sie udrożnić drogi oddechowe ze śluzu (wszystkie) i dopiero wtedy ewentualnie wdmuchiwać powietrze...hmm jednym z dobrych sposobów jest polanie zimną wodą cielaczka, gdyż przychodząc na świat przechodzi ono wstrząs termiczny (w ciele matki blisko 40C) dlatego jest to dobrym sposobem "ruszenia" cielaczka jak i energiczne pocieranie np.słomą grzbietu...to chyba dość tradycyjne metody pozdrawiam Paweł |
|
| Autor |
RE: Reanimacja cielaka |
~Paula Użytkownik
|
| Dodane dnia 19 październik 2011 |
|
|
|
Zdecydowanie usunięcie śluzu z dróg oddechowych przez chwycenie za tylne nogi tak by płyn wyciekał pyskiem ( czasem aż dziw ile tego cielę może mieć w płucach ), potem "kołyska", rozcieranie słomą. |
|
| Autor |
RE: Reanimacja cielaka |
~zoot Użytkownik
|
| Dodane dnia 20 październik 2011 |
|
|
Tak, to o czym piszecie to standard po porodzie.
Raz na 100 porodów powiedzmy trafi się spory cielak, co nie oddycha a serce jeszcze bije. Myślę, że już jest za późno, że niedotleniony mózg się wykończył. Miałem kilka razy takie cieluny i nic nie udało mi się zrobić.
Myślę, że alternatywa to cesarskie cięcie. U nas nie ma dobrych wetów do cesarki. |
|
| Autor |
RE: Reanimacja cielaka |
~Paula Użytkownik
|
| Dodane dnia 20 październik 2011 |
|
|
Hmm, może u was nie ma, u nas ostatnio niestety dwie cesarki się zdarzyły ( pierwsze dwie w tym roku) i krowy "zareagowały" bardzo pozytywnie i cielaki żywe.
Wiem, że to nie ten temat, ale co z mechanicznymi "wycielaczami" ? znam dwie opinie, ale chyba skłaniam się ku tezie, że trzeba ich po prostu umieć używać. Może ktoś ma w tym zakresie doświadczenie? |
|
| Autor |
RE: Reanimacja cielaka |
~zoot Użytkownik
|
| Dodane dnia 20 październik 2011 |
|
|
Cześć
Z wycielaczami jest tak jak mówisz. Trzeba umieć się z tym obchodzić. Ja sam wycieliłem za pomocą tego przyrządu na przestrzeni kilku lat z 4000 sztuk. Najlepiej to robić samemu. Przy mega trudnych porodach, żeby cielak się nie zatrzymał w połowie drogi kilka razy musieli mi pomóc. Wiadomo, po cielaku, ale mama cała. Kilka razy widziałem bandy kilku ludzi, które ciągneły za sznurki itd. Słyszałem też że ktoś wyciągał cielaka za pomocą ciągnika i motoru.
Ogólnie wycielacz jest super sprawą, ale trzeba mieć wyczucie. Ciągniesz wtedy gdy krowa pcha. Łańcuszki są lepsze niż sznurki (które się ześlizgują). No i po każdym porodzie dezynfekcja, lub obmycie gorącą wodą.
Pozdrawiam |
|
| Autor |
RE: Reanimacja cielaka |
~Paula Użytkownik
|
| Dodane dnia 21 październik 2011 |
|
|
Dzięki za odpowiedź. Chyba będę namawiać właściciela. Tylko najpierw przydałoby się doświadczenie  |
|