|
|
Zimowe problemy z dostępem do wody |
Zimowe problemy z dostępem do wody.
Autor: Łukasz M. Stechnij
Zima powoli mija. Wiosna zaczyna się przebijać, daje nam pierwsze sygnały o swoim nadejściu. Wszyscy teraz myślą o nawozach, szykowaniu maszyn do nowego sezonu prac polowych. Zaczynamy zapominać jakie problemy tej zimy nas trapiły. Ci, którzy mają zwierzęta gospodarskie, wiedzą o czym mówię. Tej zimy pamiętam trzy fale mrozu, które u nas w zachodniopomorskim powodowały, że na termometrach widniała temperatura - 18 ° C. Na wschodzie Polski słupek rtęci wskazywał nawet - 30 ° C. Przy takich temperaturach woda w budynkach inwentarskich zaczyna zamarzać. Woda jest podstawą życia. Wchodzi w skład żywych organizmów. Generalnie zwierzęta lepiej znoszą brak pożywienia niż brak wody do picia. Substancja ta uczestniczy w większości reakcji metabolicznych, stanowi środek transportu węwnątrzustrojowego. Jest to płynne środowisko, niezbędne do usuwania końcowych produktów przemiany materii. Bydło ze względu na swoje gabaryty potrzebuje dużych ilości wody do życia. Krowy produkujące mleko w znacznych ilościach potrafią bez problemu wypić ponad sto litrów wody dziennie. Sam byłem świadkiem jak krówka po wycieleniu wypiła sześć wiader wody w ciągu dziesięciu minut. Dorosłe sztuki mięsne wypijają około trzydziestu litrów dziennie. Nowoczena obora jest odporna na działanie niskich temperatur. Jednak większość budynków inwentarskich w Polsce posiada stare sytemy dostarczania wody dla zwierząt, które już przy kilkustopniowym mrozie zaczynają zawodzić. Z reguły metalowe rury, zupełnie nie ocieplone, dostarczają wodę do metalowych poideł. Co z tego, że pozamykamy obory, pozabijamy okna. Zimno i tak wdziera się do środka, chociażby trzeba otworzyć oborę aby wjechać wozem paszowym. Przy temperaturze około - 5 ° C zaczynają zamarzać metalowe poidła. Przy niższych temperaturach zaczyna zamarzać woda w rurach doprowadzających wodę. Wystarczy jedna, bardzo mroźna noc i rano cały rurociąg będzie zamrożony. W naszym gospodarstwie na jednej z obór dwa razy remontowaliśmy rurociąg podczas tej zimy. Na długości szterdziestu metrów pojawiło się pięć pęknięć. Każdego ranka podczas mroźnych dni jeden pracownik przez kilka godzin odmrażał poidła i rurociągi z wodą. Kosztowało to dużo czasu i kilka butli z gazem. Żeby uzdrowić sytuację należało utrzymywać stały przepływ wody w systemie doprowadzającym. Na każdej z obór na końcach rurociągów zainstalowaliśmy krany i węże odprowadzające wodę z dala od budynków. Węże były długie, tak aby nie robić lodowiska tuż przy wjazdach do budynków inwentarskich.
 Kran na końcu rurociągu z wodą
 Na końcu węża woda swobodnie wypływa podczas silnych mrozów
 Wąż odprowadza wodę z dala od obór
Cały system doskonale się sprawdził. Metalowe poidła i tak przymarzały, ale delikatne podgrzanie palnikiem przywracało ich funkcjonalność. Nie mieliśmy już problemów z zamarzaniem wody w rurach doprowadzających ciecz do poideł, co poprawiło nasze i naszych zwierząt humory.
 Ślady po ogrzewaniu płomieniem
Bardzo dobrze podczas minusowych temperatur radziły sobie specjalne poidła z kulami. Woda w nich nie zamarzała. Przymarzały jednak kule do ścianek, należało więc owe piłki co kilka godzin wpychać do środka poidła.
 Poidła z piłkami doskonale sobie radzą w niskich temperaturach
|
Dodane przez Lukasz_Stechnij
dnia 28 luty 2010
1071 Czytań ·
·
|
 |
|
|